środa, 6 marca 2013

SZANSE?

Jednak ten cykl nie jest do końca stracony:) Jestem prawie pewna ( no bo bez monitoringu), że owulacja jednak była:) To zawsze jednak podnosi mnie na duchu... Poza tym wczoraj odwiedziłam mojego bioenergoterapeutę i wyszłam od niego uśmiechnięta i z wielkimi nadziejami. Wiem, że to nie racjonalne trochę wierzyć do końca, w to co on mówi, ale sprawdzalność jego słów jest duża. Także wbrew zdrowemu rozsądkowi, wierzę... Powiedział mi, że w ciągu najbliższych dwóch miesięcy powinno nam się udać doczekać upragnionej ciąży.. Takie to piękne, że aż się rozmarzyłam... Wiem, że dziwnie to wróżbiarsko brzmi. Sama się sobie dziwię...naprawdę. Tyle we mnie sprzecznych emocji i uczuć, że już sama ze sobą nie mogę wytrzymać...Rozpacz i nadzieja, wiara i zwątpienie, smutek i radość. Oby ten człowiek był dobrym prorokiem i stał się tak wyczekiwany cud... Czekam.................................

3 komentarze:

  1. Jak się w coś wierzy to często ma to magiczną moc. Nie trzeba tego racjonalnie tłumaczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba wierzyć :)Wiara czyni cuda!
    Dużo cierpliwości !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No i dobrze. No komuś czasem trzeba zaufać. Tym bardziej jeśli to osoba zaufana. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń

Update:)

Miałam plan, że poprzedni post będzie moim ostatnim na tym blogu. Nie czuję juz tego pisania:) a zresztą moje wpisy wyglądały by bardzo podo...