Tak jakoś mi ostatnio szybko dni mijają. Niedawno zaczęłam nawet praktyki w szkole, bo od jakiegoś czasu dokształcam się podyplomowo:) Dzieciaki dają czasem popalić....
Powoli zbliża się też końcówka cyklu, ale z tego co mi się wydaje to moje samoleczenie też nie wypaliło:) Dużych oczekiwań nie miałam, także dużego rozczarowania też nie ma. Jestem chyba na etapie pogodzenia się ze swoim losem. Będzie co ma być po prostu. Jak na razie to cieszę się piękną pogodą, codziennie ćwiczę, budując formę, a za tydzień wybieram się na kilka dni na Węgry, złapać trochę opalenizny:) Jest dobrze:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Update:)
Miałam plan, że poprzedni post będzie moim ostatnim na tym blogu. Nie czuję juz tego pisania:) a zresztą moje wpisy wyglądały by bardzo podo...
-
Jestem już po pierwszej wizycie. Zobaczyłam w końcu swojego maluszka i jego bijące serduszko. Nie da się opisać emocji, które temu towarzysz...
-
Chyba najwyższa pora na aktualizacje tego, co u nas. Niestety musze przyznać, że takie siedzenie w domu, gdy Twoim jedynym obowiązkiem jest ...
-
Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę... 11 dpt i beta 219 :) wygląda na to, że jestem w ciąży:) napiszę więcej, jak ochłonę...:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz