piątek, 31 maja 2013

Ostatnio mój nastrój oscyluje na pograniczu niewiary, poczucia beznadziei i niesprawiedliwości, a najwięcej w tym wszystkim jest złości.  Wkurza mnie strasznie to, że mi i wielu osobom w podobnej jak ja sytuacji się nie udaje. Wkurza mnie to, że musimy na leczenie, które może nie przynieść oczekiwanych rezultatów, przeznaczać masę pieniędzy. Wkurza, że nie mogę jak większość kobiet zajść w ciążę, kiedy tylko będę chciała. Wkurzają osoby, którym się wydaję, że chcieć to móc i wystarczy tylko się wyluzować, a dziecko się pojawi. Ciągle nie mogę pogodzić się z tym, że z jakiegoś powodu odebrano mi tę szansę, pozostawiając jednocześnie silny instynkt macierzyński.  Złość ze mnie ostatnio buzuje i sama już ze sobą nie mogę wytrzymać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Update:)

Miałam plan, że poprzedni post będzie moim ostatnim na tym blogu. Nie czuję juz tego pisania:) a zresztą moje wpisy wyglądały by bardzo podo...