wtorek, 13 czerwca 2017

Trzeba czekać....

To o czym pisałam w ostatnim poście, jednak nie zawsze mi się udaje. Zwłaszcza teraz, gdy liczyłam na to, że wszystko przyśpieszy, zacznie się coś w końcu pozytywnego dziać. Niestety znów musze czekać. Znów mijaja kolejne dni, a nie ma żadnych pozytywnych zwrotów akcji. To wszystko przez tą nieszczęsną prolaktyne. Jest niestety tak, że musi być znaleziony powód jej podwyższonego stanu. Nie ominie mnie więc prześwietlenie głowy. No a, że normalną koleją rzeczy jest to, że trzeba na takie badanie swoje odczekać, więc czekam...Juz drugi miesiąc zresztą. Badanie mam 14 lipca dopiero. Ono pewnie roztrzygnie co dalej robimy. Już w Polsce często - gęsto ta prolaktyna była mocno podwyższona. Dostawałam Bromegeron. Na chwilę był spokój, ale potem znów wracałam do punktu wyjścia. Żaden lekarz nawet nie zająknął się o tym, żeby bliżej przyjrzeć sie tej sprawie. Jakaś przyczyna musi w końcu byc. Oby tylko za bardzo nie opózniła ona rozpoczęcia procedury. Tak bardzo chciałabym juz zacząć. Myslę o tym ciagle i to czekanie mnie dołuje trochę. Cały czas sobie powtarzam, że będzie dobrze:) To mi jakoś pomaga przetrwać.

8 komentarzy:

  1. Jak ja to rozumiem. To czekanie. Jakie trzeba mieć nerwy żeby nie wpaść w depresje!! To myślenie. Czasami sie zastanawiam ile procent w ciągu dnia mojego myślenia jest o ciąży. Na prawdę potężna czesc. "Dobrze" że w pracy teraz strasznie intensywny okres to chociaż myśle o czym innym, ale nie powiem ze ten okres nie jest stresujący.
    U mnie raczej kolejne podejście ruszy dopiero we wrześniu przez to ze 3 miesiące trzeba odczekać pomiędzy stymulacjami, chociaż mam pare spraw zaplanowanych po drodze (badanie drożności, próba udrażniania, rozpoczęcie wizyt u psychoterapeuty od niepłodności), ale wątpię ze to jakoś przyspieszy ciąże. Życzę duzo wytrwałości! 💋

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Tobie nawzajem tego samego zyczę:) U Ciebie dużo się dzieje, a takie zajęcie głowy pomaga czasem to czekanie jakoś przetrwać. Trzeba wskrzesać u siebie pokłady cierpliwości i wierzyć w szczęśliwe zakończenie:)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Doakonale Cię rozumiem bo ja również czekam. Tym razem na @ i jak na złość nie chce przyjść po tej histeroskopii :(((
    Mój M. również ma hiperprolaktynemię, w sierpniu będzie mieć kompleksowe badania w szpitalu, na które oczywiście musieliśmy poczekać pół roku. lekarze się nie kwapią z przydzieleniem badań gdy idzie z nfz, O wszystko trzeba samemu zabiegać :(
    Mam nadzieję, że szybko zrobią Ci te badania, wykluczą mikrogruczolaka i będziesz mogła startować :))
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak w tej chorobie, to zazwyczaj pod gorke. Zawsze cos. Jakby nie moglo byc prosciej i szybciej:) oby u Ciebie i u mnie to czekanie szybko minelo i mozna by bylo zaczac ,,konkretne" dzialania. W koncu nadejdzie ten dzien:)

      Usuń
  4. Chyba mamy ten sam problem. Podwyższoną prolaktynę zdiagnozowali mi dopiero, lekarze od napro (zwyczajni ginekolodzy, a zaliczyłam ich w ciągu 5 lat blisko 10, nigdy nie zlecili badania prolaktyny). Ostatni wynik to blisko 40, przy normie diagnostyki do 20, ale norma do ciąży to poniżej 10. Dziś biorę Bromergon, kiedyś Norprolac, jest jeszcze trzeci jakiś inny lek. Przy lekach prolaktyna spada. Kiedyś sama się nakręcałam, że to może jakiś gruczolak, ale lekarz przed badaniem głowy zlecił test czynnościowy prolaktyny (PRL po MCP), jeśli organizm po przyjęciu leku reaguje i badanie powtórzone po godzinie wychodzi dobrze - to wyklucza gruczolaka.Więc niby dobrze,badanie głowy zbędne, ale skąd te "wyskoki"- nie wiadomo. Może stres, może autoimmunologia, może tarczyca... i tak się leczę tym Bromergonem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oprocz zwyklego badania poziomu prolaktyny, nie mialam w zwiazku jej poziomem zadnych dodatkowych badan. Teraz od razu ten rezonans. Przynajmniej dowiem sie na czym stoje. Nie nastawiam sie na nic. Bedzie co ma byc:)

      Usuń
  5. Hej :) jak po badaniu? Czekamy na wieści.

    OdpowiedzUsuń

Update:)

Miałam plan, że poprzedni post będzie moim ostatnim na tym blogu. Nie czuję juz tego pisania:) a zresztą moje wpisy wyglądały by bardzo podo...